Zgoda na nieważność

Pierwszy post, inspirowany książką „Ludzie nieznaczni. techniki przetrwania” Agnieszki Daukszy, oraz dyskusją, jaka rozpaliła się na profilu jednego znajomego, wśród ludzi, którzy jej nie czytali.

Bezradność i bezsilność – nie oznaczają bezczynności.

Bezradność, doprowadzona do desperacji może stać się motywacją czynów skrajnych.

Nie – nieznaczność i bezradność nie oznacza bezczynności i poddania się.

Ale kluczem, podstawowym założeniem – jest zdać sobie sprawę z własnej „nieważności” i bezsilności.

Kultura i media społecznościowe budują w nas poczucie wyjątkowości. Mało kto z nas, oglądając film sensacyjny, utożsamia się z anonimowym przechodniem, ze statystą, ginącym w wybuchu.
Nikt z nas nie widzi siebie jako „collateral damage”.
Ala taka postawa sama w sobie jest świadectwem – tutaj bardzo modne ostatnio słowo – narcyzmu.

Oglądam właśnie „Death Reckoning” – i jakimś zbiegiem okoliczności widzę tylko ofiary.
Wysoko wykwalifikowanego agenta, ginącego w sekundę z ręki drugoplanowego bohatera.
Maszynistę pociągu – tak istotnego dla działania tej maszyny – wyrzuconego za burtę w scenie trwającej 5 sekund.

Każdy z nas jest, w najlepszym wypadku, „szeregowcem”. Przechodniem.
Ale dostęp do klawiatury i wieloletnia indoktrynacja „demokracją” budują w nas poczucie sprawczości.
Demonstracja, wymachiwanie chorągiewką, „polubienie”, głos oddany na jakiegoś, wypromowanego i z góry ustalonego kandydata.

Czy ty serio wierzysz
W ten swój głos na coś oddany
przecież gdyby to mogło coś zmienić
to by zostało zakazane.

Taki mój rym, inspirowany cytatem z Marka Twaina.

Kochamy złudzenie „wolnej woli”, której brak został już wielokrotnie udowodniony: hormony, bakterie, ciśnienie, używki, pogoda oraz miliardy podświadomych sygnałów otoczenia.

Jesteśmy pacynkami. Ja , Ty i wszyscy, których spotkaliśmy i kiedykolwiek spotkamy.
Nawet jakiś pisarz, publicysta, lider opinii publicznej, gwiazda.

Teoria „sześciu stopni oddzielenia” jest prawdziwa (teoretycznie). Ale kto z nas kiedykolwiek w rzeczywistości postanowił ją wykorzystać?

Chcesz dostać się do Elona Muska? Pięć uścisków dłoni.
Do Bezosa? Pięć uścisków dłoni.
Do Putina? Patrz wyżej.
Do Jinpinga? Dokładnie.

Spotkasz ich – i co zrobisz?
Zamordujesz gołymi rękami? Hehe.
Namówisz, żeby się zmienili? LOL.
Odwołasz się do ich moralności (czyli Twojej własnej moralności, podyktowanej Twoją „wolną wolą”, Twoją indoktrynacją kulturową, Twoją błędnie pojętą social-mediową empatią?). ROTFL.

No właśnie. „Co zrobisz, jak wiesz, że nic nie zrobisz?”

Co zrobisz, żeby powstrzymać międzynarodowy nielegalny transport ludzi? Możesz pomóc uchodźcy w lesie. Dać koc czy bochenek chleba.

Co zrobisz, żeby zatrzymać wojnę, będąc szeregowym żołnierzem armii ukraińskiej?

Co zrobisz z czystką etniczną jako anonimowy Ujgur, wyposażony w widelec i pałkę?

Porzuć własny mit. Nie jesteś Tomem Cruisem. No, chyba, że jesteś.

Posted in , ,

Jedna odpowiedź do „Zgoda na nieważność”

  1. Awatar Nie-ważność. Suplement. – well, it's jacextudzinski

    […] „Zgodzie na nieważność” pisałem o tym, że większość z nas ma bardzo ograniczony wpływ na rzeczywistość oraz […]

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.