
Zainwestowałem w siebie. Poszedłem na Trening Zastępowania Agresji (Aggression Replacement Training).
Na kursy takie trafiają skazani sprawcy przemocy, osoby ze specjalnym skierowaniem albo zaleceniem. No i ja.
Poszedłem tam w ramach rozwoju, terapii, dla dobra mojego, moich dzieci, moich relacji i dla zadośćuczynienia moim ofiarom.
Teraz jestem „Certyfikowanym Praktykiem Radzenia Sobie Z Agresją”.
A oto, co wyniosłem z tego 30-godzinnego treningu:
- Zdałem sobie sprawę z tego, jak powszechna i perfidna jest agresja. Zwłaszcza ta bierna, przebrana za manipulację. Jak często w komunikacji stosujemy miękką przemoc, przebraną za „Nie dam rady, mógłbyś mi łaskawie pomóc?”.
- W teorii gier, komunikacja może przebiegać według czterech schematów:
- „ja jestem OK – Ty jesteś OK” – komunikacja odważna
- „ja jestem OK – Ty jesteś NIE-OK” – komunikacja agresywna
- „ja jestem NIE-OK – Ty jesteś OK” – manipulacja
- „ja jestem NIE-OK – Ty jesteś NIE-OK” – bierność, apatia
- W teorii gier, komunikacja może przebiegać według czterech schematów:
- Zdałem sobie sprawę z tego, że praktycznie zawsze w moim życiu, złość i agresja miały swoje źródło w… poczuciu bycia ofiarą. W poczuciu odrzucenia, pominięcia, poniżenia.
- „ja jestem NIE-OK – Ty jesteś OK – masz mi pomóc”.
- Źródłem wszelkiej przemocy jest poczucie bycia ofiarą.
- Zdałem sobie sprawę z tego, jak łatwo jest zarządzić i zniwelować napady złości tak, aby nie doprowadziły do agresji. Jak weryfikować podszepty mojego narcyzmu albo paranoi – i nie dawać się ponieść fali.
Czuję się spokojniejszy, łagodniejszy i mam w sobie więcej pokory.
Przynajmniej odrobinę.
I może jestem nieco bardziej znośny i świadomy tego, jak pokrętnie działają moje emocje.
„Wygrana walka to ta, do której nie dochodzi.”
Bruce Lee, Wejście Smoka


Dodaj komentarz