karma jest prawdziwa
Zacząłem to zauważać trzy lata temu. Całe życie nie robiłem planów na Nowy Rok. Żadnych postanowień, żadnych pułapek zobowiązań, pełne „zaufanie”.
Znam dobrze założenia huny i prawo przyciągania. Wiem, co znaczy określenie „wywołać w swoim układzie wdzięczność za efekt”. O nic nie proście, za wszystko dziękujcie. Nawet za to, czego jeszcze nie macie. Ale nie stosuję ich. Albo stosuję nieregularnie.
Na początku 2023 roku coś mnie tknęło. Zrobiłem sobie mapę myśli, zapisałem ambicje, zasoby, potencjał. I zapisałem zdanie „Spotkam trzech ludzi: jednego z pieniędzmi, drugiego, który działa i trzeciego, który mnie zrozumie„.
I to się stało. Najpierw oczywiście musiałem stracić pracę. Ale dołączyłem do projektu, w którym czułem się na swoim miejscu. Czułem się częścią „rodziny”. Szanowany, skuteczny, kreatywny, produktywny. Pierwszy raz zauważyłem, że może ta afirmacja jednak działa.
Prawo przyczyny i skutku. Umysł tworzący rzeczywistość.
uważaj, o co prosisz
Wiele razy słyszałem, że elementem „przyciągania” jest precyzja języka. Jeżeli prosisz o to, żeby „przez twoje ręce przepływało dużo pieniędzy”, możesz zostać „osobą księgową”.
Poprosiłem o pracę, ale o nie o zdrową relację i rodzinę. Więc po drodze rozpadła się moja relacja. Również z tego powodu, że „moja mama popsuła nam wakacje”.
Dwa dni przed jednym wyjazdem dostałem wiadomość o awarii gazu. Tydzień po wylocie do nowej pracy dostałem wiadomość, że jest w szpitalu. A tydzień przed wyjazdem na narty umarła.
Nie wolno się kierować emocjami. Ani zachwytem, ani rezygnacją.
Prosisz o szczęście – możesz przypłacić to latami poszukiwań.
Prosisz o pieniądze – możesz przypłacić to zdrowiem.
Prosisz o zdrowie – możesz przypłacić to pracą.
W 2024 wszedłem z postanowieniem, że będę walczył, bo mam o co.
Ale szybko okazało się, że nie mam o co. W marcu rozpadła się moja relacja. Cały rok był jedną wielką walką, frustracją, depresją i samotnością.
Napisałem „List do roku 2024” z nagłówkiem: 2024 – pierdol się. W 2025 nie oczekuję już niczego. Mam dosyć.
Napisałem nawet „Mantrę nonsensu” – litanię wszystkiego, co nie ma w życiu sensu. Ambicje, starania, kompleksy… wszystko bez sensu.
We wszystkich filmach skupiałem się tylko na postaciach trzeciego planu. Tych, co pojawiają się na sekundę i giną w wybuchu. Przechodnie. NPC.
Skoro nie jesteś Tomem Cruisem, to równie dobrze możesz być sobą.
Pozytywny nihilizm. Skoro nic nie ma sensu – to jesteśmy wolni.
nie ma czegoś takiego jak „nic”
2025 zaczął spełniać moje życzenie od samego początku. Brak pieniędzy w firmie pchnął mnie do romantycznej podróży do Szwecji. Praca z drewnianej chałupy pod Zorzą Polarną, za „prąd, kiełbasę i benzynę” była piękną poetycką wizją.
Któregoś wieczoru dodałem mój głos do filmiku z pająkiem. Cztery miliony wyświetleń, sto trzydzieści tysięcy lajków, tysiąc nowych obserwujących. I nic.
W kwietniu rzuciłem pracę. Cała wizja projektu okazała się mrzonką. Nic nie wyszło.
Zacząłem tworzenie podstaw Humble – sieci pomocy psychologicznej dla mężczyzn. Wszystko na nic. Ogromną potrzeba – a nie znam jednego mężczyzny, który chciałby coś takiego współtworzyć.
Zrobiłem „mały remont” barakowozu. Spędziłem trzy tygodnie z córką, pojechaliśmy do Paryża. Przez chwilę mieszkałem pod lasem więcej niż w mieście.
Szukałem pracy. Nic.
Zaproponowałem współpracę i wsparcie pewnej fundacji. Nic.
Ale kochać się nauczyłem. Kochać moich rodziców. Kochać siebie. Wydoroślałem. Przestałem szukać poklasku (choć muszę pamiętać, że demon narcyza gdzieś tam cały czas śpi).
Zacząłem pisać książkę. Wysłałem do jednego wydawnictwa, ale bez większych nadziei.
Przestałem liczyć na to, że ludzie będą traktować mnie tak, jak ja ich.
Straciłem dziecięce złudzenie, że dla kogokolwiek będę w życiu ważny – więc zacząłem starać się być ważny dla siebie.
W listopadzie zacząłem codziennie ćwiczyć. Po dwóch tygodniach poczułem się jak NPC. To samo ubranie, ta sama trasa, ten sam zestaw ćwiczeń, ta sama kombucha w tej samej Żabce, ta sama trasa do domu. W miesiąc przybyło mi 10 kg mięśni.
Dostałem propozycję pracy.
Wydawnictwo odpisało, że jest zainteresowane wydaniem książki.
pułapka jasności umysłu
Nie – nie mam tego wszystkiego rozpracowanego. Nie rozumiem systemu. Bo ludzkie życie trochę jest jak poznawanie Kosmosu – im dalej w niego zaglądamy, tym szybciej uciekają nam jego granice.
Ja tylko staram się rozumieć rzeczy w pewnym kontekście.
Drogi 2026. Co mam ci do zaoferowania:
- Wierzę w prowadzenie i sens życia.
- Kocham „ojca swego i matkę swoją”.
- Kocham moje dzieci, nawet jeżeli bez wzajemności.
- Nie zabijam, nie kradnę, nie pożądam żony bliźniego swego.
- Mówię prawdę, „nie mówię fałszywego świadectwa”.
- Kocham bliźniego swego jako siebie samego.
- Dbam o mój CUD – Ciało, Umysł, Duszę.
- Potrafię ciężko pracować bez bycia gwiazdą.
- Wiem, że nic nie wiem, mam w sobie pokorę.
- Wiem, że niektóre inwestycje nie mają terminu zwrotu
Dlatego nie będę pisał, czego oczekuję. Napiszę, co ja wniosę:
- Rzucam śmieciowe jedzenie
- Codziennie będę dbał o ciało
- Dam z siebie wszystko w pracy
- Będę naprawiać, naprawiać, naprawiać
- Napiszę 213 stron książki
- Dalej będę NPC, postacią tła w jakimś filmie o super bohaterach
A ty jak możesz pomóc?
- Warunki do pracy – komfort, miejsc, paliwo, czas
- Synchronizacja w sprawie majątku i spadku
- Radość – niech dzieją się rzeczy przyjemne
- Spokój – wolność od własnych pobudzeń
- Przyjemność – koniec walki bez sensu i celu
- Twórczość – przepływ bez cenzury
- Obfitość – zwrot z życiowych inwestycji, zarabiać według maksimum mojego potencjału
- Połączenie – z właściwymi, akceptującymi, uczciwymi ludźmi
- Podróżowanie – dla pracy i przyjemności
- ROI – poproszę o pozytywny zwrot z pozytywnych inwestycji
to będzie mój rok
Świat daje nam już bardzo jasne sygnały. Wojna, miliarderzy, migracja, kryzys zasobów i tożsamości, brak. Zajmując umysł i serce rzeczami, na które nie mamy wpływu, tylko je zasilamy.
„It’s you, stupid”.
Dziękuję, pozdrawiam.
Szczęśliwego Nowego Roku

