Bo zrobisz dziecku krzywdę

Child Courageous Rope Abyss Risk Dangerous Climb
Zdjęcie: maxpixel.freegreatpicture.com

Podobno 70% czasu spędzamy rozpamiętując przeszłość lub tworząc fantazje na temat przyszłości. To już samo w sobie jest dosyć smutne: rasa, która od setek lat marzy o podróżach w czasie tak naprawdę tylko 30% czasu spędza w tym czasie i miejscu, w którym akurat się znajduje. Dziwne, nie?

Zwłaszcza, kiedy zajmuję się małym dzieckiem – widzę, jak ważna jest bezustanna uważność no to, co mówi i robi. Bo jest ciekawe, bo jego możliwości motoryczne i ciekawość życia są większe niż jego rozsądek i zdolność przewidywania konsekwencji swoich działań.

Kiedy już potrafi chodzić, biegać, wspinać się i grzebać nie tam, gdzie potrzeba – a jeszcze „nie umie na siebie uważać”. Życie rodzica w tym okresie to koszmar. Trzeba cały czas uważać za dziecko. Trzeba cały czas być „tu i teraz”, gotowym do pomocy.

Każdy niebezpieczny ruch rodzi natychmiast wizje ciężkich obrażeń ciała.

Życie staje się nieznośne – trzeba cały czas upominać, ostrzegać, hamować.

Pojawia się to magiczne słowo, które – sączone co krok – jest jak smycz dla dziecięcej ciekawości, jak trucizna dla samodzielności, odwagi, przyjemności życia i poczucia własnych kompetencji.

Najkrótsze słowo świata.

Bo.

Bo sobie coś zrobisz.

Bo się pokaleczysz.

Bo spadniesz.

Bo się oparzysz.

Bo się pobrudzisz.

Bo się uderzysz.

Ostatnio doświadczyłem skrajnej wersji. Młoda kobieta, dziewczyna właściwie, chodziła po parku z psem. I ten pies cały czas jej przeszkadzał. Chciał chodzić, kiedy ona chciała zapalić swojego cienkiego papierosa. A kiedy wszedł w krzaki, pociągnęła go mocno ze słowami “Wyjdź z tych krzaków, bo sobie oko wydrapiesz”. Serio.

I tak sączy się ta trucizna. Najczęściej w mieszance z rozkazami typu „Zejdź stamtąd natychmiast, zostaw to, odłóż to”.

Bo mama / tata mówi, że trzeba zejść.

Bo mówi, że nie mogę.

Bo mówi, że nie umiem.

Bo się boi. 

A pomyśl, wyobraź sobie, co by było, gdyby ta sekwencja wyglądała tak:

Dobrze. Uważaj tylko…

Bo ten nóż jest ostry.

Bo ta półka jest wąska.

Bo ten kubek jest gorący.

Bo ten chodnik jest bardzo brudny.

Bo tu jest dużo ostrych krawędzi.

Zamiast podróżować w straszną, nieuniknioną przyszłość – jesteś tutaj i teraz. Jesteś obecny, czujny, gotowy. Jesteś jak partner wspinaczkowy – zamiast być jak balast.

Zamiast zanieczyszczać umysł wizją jakiegoś strasznego wydarzenia, które może, ale wcale nie musi się wydarzyć – i do cholery najczęściej się nie wydarza! – pokazujesz te rzeczy, na które warto uważać. Ot tak, po prostu.

Zamiast uczyć strachu – uczysz uważności. Dziecko, zajęte zdobywaniem swojego Everestu nie słyszy za plecami gróźb – tylko słowa wsparcia i wiary w siebie.

Zamiast bezradności – uczysz samodzielności i odpowiedzialności.

Mnie to się bardzo podoba. Spróbujemy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.